{Kasia na Madagaskarze} | e-blogi.pl
_blog kasia-na-madagaskarze
Życie ulicy 2012-09-26

Życie ulicy na Madagaskarze jest dużo bardziej barwne niż u nas! Stragany warzywno owocowe, aż błyszczą! Życie toczy się raczej na zewnątrz niż w małym i ciasnym domu malgaskim. Gotowanie, pranie i suszenie to typowe zadania outdoor;) Zobaczcie sami co mogę kupić, z jakiej usługi skorzystać i jakie czynności dnia codziennego podglądam przechadzając sie po okolicy:)


Dzień często zaczynam od tradycyjnego śniadanka- placki ryżowe i kawa. Wszystko przyrządzane na zapleczu 'kafejki';)



Kawa świeżo palona przed domem.



Po śniadaniu obowiązkowy owoc. Papaje i mango to moje ulubione w tym sezonie!



Świeże warzywa to podstawowy składnik każdej mojej kolacji.



Cebuli i czosnku  raczej nie zabraknie na naszym rynku;)



Właściwie nie trzeba iść aż na rynek, przy drodze można dostać to samo.



A nawet więcej niż by się Wam wydawało. Komu sofkę?



Ten stragan to całkiem przyzwoity sklepik!



Lokalne ujęcie wody, w każdy miasteczku znajduje się parę takich miejsc. Większość ludzi nie ma niestety bieżącej wody w domach.



Taki wóz to nadal popularny środek transportu tu!



Samochody też są ale z lawetą już trudniej..;)



Jak nie chcesz maszerować, zawsze pozostaje tzw. pus-pus!



Rum domowego wyrobu, sprzedawany przed sklepem.. ja się nie skuszę..ale  to ulubiony trunek Malgaszy! Znajduje wielu amatorów od samego rana;)



A co z usług?..tu męski fryzjer, w samym centrum stolicy!



Tak piorą kobiety na całej wyspie.



Suszarnia zaraz przy pralni.



Wszędzie suszące się ubrania to częsty sobotni widok:)



Szczerze przyznam, że każdy z tych orazków jest już dla mnie całkiem naturalny! Mam jednak nadzieję, że są one choć trochę orientalne dla nowego obserwatora. Polecam zwiedzanie na żywo:)Zapraszam i czekam na odwiedziny!


Jak się rzeczy nosi.. 2012-09-02

Dziś polecam małą galerię co można nieść na głowie. I nie jest to tylko domena kobiet.


Regularne zakupy zawsze nosi się w ten sposób.



Z workiem też jest tak wygodniej.



Pani z drewnem na głowie;)



Miotły też się trzymają!



z małą asekuracją nie spadają!



Z całym stogiem siana to już wyczyn!



Wielka puszka farby też wymaga nie lada umiejętności!



Worek cementu jest lżejszy na głowie niż w ręku;)



Z centrum Madagaskaru i nie tylko. 2012-07-02

Trochę się zapodziałam w czasie! I dawno tu nie zajrzałam. Chyba już jestem tubylcem bo zima mnie dopadła znienacka, nie spodziewałam się, że jak Malgasz będę pragnąć kurtki zimowej w lipcu;) Na szczęście dostanę przesyłkę z UK z cieplejszymi butami i skarpetkami. Dzięki mamo!
Wszystkie stragany ubraniowe sprzedają teraz kożuchy, kozaki i ciepłe kołdry! Wariactwo! W ciągu dnia jest około 20C ale nad ranem i wieczorami chyba z 10! Nikt nie ma termometra, więc ciężko spytać ale takie mam odczucie;)
Zatęskniłam za wylegiwaniem się na plaży miejskiej po pracy!Hahah. Idealny czas, żeby wyjechać gdzieś na wybrzeże, tam jest zawsze goraco! Tylko tak sobie tylko marzę bo póki co nigdzie się nie wybieram. Chyba, że ktoś z Was postanowi mnie odwiedzić, będzie wtedy pretekst do podróży;)
Madagaskar jest bardzo zróżnicowany pod każdym względem: klimatycznym, krajobrazowym, kulturowym itp.
Mieszka tu ok 18 plemion, różnią się wyglądem, zwyczajami i mówią innymi dialektami, często nie zrozumiałymi dla siebie nawzajem.
Ja mieszkam w centrum wyspy, na płaskowyżu, ok 1500mnp. Klimat jest dużo ostrzejszy, i na szczęście za wysoko na komary malaryczne. Ludzie, którzy tu mieszkają nazywają się Merina.
Ich rysy są bardziej azjatyckie. Przybyli na Madagaskar z Indonezji.
Właściwie Malgasze, szczególnie Ci  "nasi" nie uważają się za afrykańczyków i rozróżniają się wzajemnie przez określenie, że ktoś jest ciemniejszy lub jaśniejszy od drugiego!
Ludzie z wybrzeża są rzeczywiście ciemniejsi i mają wygląd bardziej afrykański.
Te dwie grupy etniczne nie dażą się wzajemną sympatią a trwa to podobno od z czasów kolonizacji, kiedy to ci z wybrzeża pomagali Francuzom kolonizowac kraj.
Merina są potomkami królów Madagaskaru i mają się przez to za lepszych;)


Merina uważają się za bardziej zawansowanych bo budują swoje domy z cegły. Jednak klimat na wybrzeżu jest na tyle gorący, że życie toczy się na zewnątrz i nie potrzeba tu solidnego domu a chatkę z palmy łatwiej odbudować bo corocznym cyklonie.


Kobiety z małej wysepki St Marie ubijają ryż na mąkę przed domem na plaży.


Bardzo uboga rodzina Merina przed swoim domem w centrum Madagaskaru.


Mada kocham:) 2012-06-05

Kocham Madagaskar za kontakt z naturą jaki tu mam!


Pamiętam swoje pierwsze wrażenie podczas lądowania kiedy przyleciałam tu 2 lata temu. Niebiesko-czerwono-zielono. Teraz te kolory są już dla mnie naturalne, choć nadal mnie zachwycają!


Codzień rano budzi mnie kogut:)


Wstaję i idę po świeżą bułkę. Zajadam ją z przepysznym avokado, na które teraz trwa sezon.


Śniadanko kończę soczystym owocem.


Na markecie spotykam różne cuda, na które u nas już EU nie pozwala.


Lubię patrzeć jak ludzie transportują swoje towary.


A każdy cały czas coś przenosi!


Właśnie trwa sezon zbiorów ryżu. Uwielbiam wszystkie te obrazki ryżowe.


Najpierw zbierają.


Potem suszą na polach.


Następnie znoszą przed domy.


I znow suszą, już same ziarenka.


W końcu sprzedają. Malgasze jedzą ryż na każdy posiłek!


Gdziekolwiek nie idę zawsze spotkam jakiegoś zwierza:) Czasem mniejszego ale tropikalnego!


A czasem większego ale całkiem znajomego;)


Najbardziej uwielbiam jednak wszystkie kolory.


i kontrasty ;)


Olsztyn-tęsknię ale Madagaskar-kocham! Pozdrawiam wszystkich:)


Madagaskar to dzieci:) 2012-05-09

Madagaskar to dzieci, miliony dzieci, gdzie nie spojrzysz tam dzieci!najczęściej z ubrudzonymi  mordkami i obsmarkanym nosem cieszą się ze wszystkiego. Nie mają zabawek więc wykorzystują wszelkie śmieci z ulicy, żeby skonstruować sobie coś do zabawy. Dziewczynki najczęściej  bawią się uderzając kamień o kamień, opowiadając przy tym historię wymyślaną na miejscu, chłopcy ganiają z kijkiem tocząc przed sobą starą dentkę od roweru. Biali zawsze budzą u nich zainteresowanie i wtedy radośnie krzyczą Salut Vazaha, bon bon? Co w wolnym tłumaczeniu znaczy Cześć obcy, masz cukierki? \'Vazaha\' silnie funkcjonuje w języku i gdzie się nie pojawisz to cały czas słyszysz, vazaha to, vazaha tamto;) Malgasz nie potrzebuje Cię zapytać o imię bo dla niego jesteś vazaha i tyle.. więc nie chodzi jedynie o to, że tak mówią na białych ale o to jak silnie w ich mentalności tkwi, że vazaha to ktoś inny od nich. Choćbyś nie miał nic to w ich przekonaniu  i tak masz duzo więcej  niż oni.
Malgasze cieszą się kiedy próbujesz mówić ich językiem, lub kiedy  robisz coś co jest ich zwyczajem. Codzień rano smakuję czegoś z tutejszych specjałów ulicy. I tak za każym razem odpowiadam z pięć razy na około jakie to pyszne są  np. te banany w cieście.
Choć w naszym miasteczku już większość ludzi nas zna to nadal jednak budzimy lokalne zadowolenie, siedząc w przydrożnym barze i razem z tutejszymi popijamy kawę czy zajadamy kolejne mofo akondro(wspomniane banany- moje ulubione  z resztą).
Najważniejsza jest zawsze konwersacja, zanim dokonasz jakiejkolwiek transakcji  pożądana jest wymiana paru zdań. Malgaski nie jest trudny i po paru tygodniach możesz już spokojnie pogadać;)
Wczoraj wracając do domu ucięłam sobie krótką pogawędkę  z pewnym panem a propos jak to jest miło pospacerować popołudniu, ale czas wracać do domu przed zmrokiem, jak to trzeba rano wstawać do pracy a wtedy jest strasznie zimno  i takie tam! Gadaliśmy po malgasku i wyszła nam z tego prawdziwa rozmowa!Pan był zadowolony, że vazaha gada po ichniemu a ja dumna z siebie, że użyłam pewnie wszystkich słów, które znam;)



Edukacja jest kluczem! 2012-05-02

Na Mada mieszka ponad 70 Polaków, choc na spotkanie dotarło jedynie  ok 10. Trochę śpiewaliśmy, więcej tańczyliśmy,zjedliśmy pyszny, iście polski obiadek w postaci gołąbków i gulaszu, poprawiliśmy drożdżówką więc było miło! Historii z buszu nie było bo nikt z buszu nie dojechał.
Za to dowiedzieliśmy się, że jest projekt aby w malgaskiej telewizji podczas transmisji z Euro 2012 pokazać trochę Polski! I tak może powstaną 26 minutowe wstawki o naszym kraju, ludziach, kulturze, kuchni, itd. Wszystko zależy od tego czy nasze ministerstwo wspomoże ten projekt finansowo i takich tam innych formalności;) Podobno niezmiernie trudno dostać teraz Malgaszom wizę do krajów Shengen. I tak jak my nadal nie możemy do Ameryki;) tak Malgasz nie może praktycznie nigdzie..
Nie mówię już nawet o tym, że koszt biletu lotniczego to ze dwa lata średniej tutejszej wypłaty..


Tym razem podczas całego pobytu tu ogarnia mnie jeszcze większy smutek nad losem większości ludzi tu. Patrzę codziennie na nich, w jakiej nędzy i ubóstwie zyją i choc większośc się uśmiecha cały czas co jest piękne tu to jednak ich życie jest niezmiernie ciężkie. Ciesze się, że nasza fundacja może pomóc indywidualnym ludziom i poprzez sponsoring szkoły ofiarować przede wszystkim szansę na edukację, która jest jedyną drogą do lepszej przyszłości.   Wiadomo, że nie każdy wkorzysta tę szansę  tak jak i w naszym świecie to  jednak   to co na codzień  zapewnia im szkoła   to  prawdziwe dzieciństwo. Te dzieci, które nie chodzą do szkoły  pracują fizycznie całymi dniami  albo zwyczajnie nie robią nic snując, się bez celu. Są idealną pożywką dla wszelkich patologii..  Madagaskar boryka się  z ogromnym problemem bezdomnych dzieci, żyjących w wielkich brygadach, dużych, małych, i na prawde małych! zdziczałych dzieci...Ich los mnie przeraża. Nie możesz im pomóc w żaden sposób na ulicy, nie dasz im pieniędzy bo za chwilę okradną Cie ze wszystkiego co masz, nie dasz im nic do zjedzenia bo grozi to tym, że będą udawać, że próbowałeś je otruć i zaraz znajdą się wokół nich bezdomni dorośli, którzy wymuszą od ciebie zapłatę za lekarza i itd. Nie da sie wyeliminować tego problemu  i to jest  bardzo przygnębiające...


Edukacja jest kluczem pomocy najbiedniejszym, wszystko zaczyna się w głowie, muszą poszerzyć choć troche swoje horyznonty, żeby zobaczyć, że można inaczej. Bez pomocy z zewnątrz najczęćciej nie mają tej szansy. Dzięki Wam wszystkim, którzy wspierają naszą fundację i zdecydowali się wziąć w opiekę dziecko, naprawdę zmieniacie jego los!




Aiza ny fundalana? 2012-05-01

No to jestesmy juz po naszych pierwszych wakacjach! Mega zadowolone i rozmarzone powrocilysmy z rajskiej wysepki na nasze mniej rajskie ale juz dobrze znane podwórko.
Jednym z powszechnych malgaskich zwyczajów jest obowiązek przywiezienia tzw 'prezentu z drogi'-fundalana. I tak często Malgasz przywita Cię po powrocie nie słowami 'cześć, jak było' tylko 'Aiza ny fundalana' czyli gdzie jest moj prezent? Fundalana to najczęściej owoc lub lepiej-cały kosz owoców. Nazwa pochodzi od tego, iż podróż po Madagaskarze to zawsze bardzo długa przeprawa koniem, wozem, parowozem z paroma przesiadkami a przy drodze jak wiadomo cały czas ktoś coś sprzedaje. Jak tylko twój mały autobusik wypchany po brzegi ludźmi z wszelkimi ich tobołam, żywym inwentarzem a często jeszcze i trumną z ciałem na dachu(bo akurat ten sam autobus zostal wynajety a pogrzeb!) zatrzyma się po środku pola zaraz zjawiają się tubylcy i przekrzykując się wszyscy chcą sprzedać ci takie same owoce. No i tak nie da się nic nie kupić, a jak już kupisz od jednego to i tak drugi nadal wciska Ci dwa razy więcej za tę samą cenę. A więc tym razem przywiozłyśmy z drogi kokosowe ciasteczka , 4 kokosy, cały kosz mandaryek, dwa kilo mini bananów, ananasa a po drodze najadłyśmy się liczi. Pycha!
Trudno było się wyrwać z błogiego nic nie robienia na wyspie St Marie, która jest niewiarygodnie boska. Błękit oceanu, spokój, cisza w dzień czy w nocy, niewiele turystów, przyjaźni mieszkacy wyspy, niesamowita ciemość po zmroku, świetliki i miliardy gwiazd nadają temu miejscu charakter i atmosferę wakacji marzeń. Och St Mari I want to back again!
Póki co przed nami spotkanie polonijne w stolicy z okazji świeta 3 maja. Co roku Polacy mieszkający na Madagaskarze, a jest nas tu ok 80 zjeżdżają z różnych stron aby poświętować troche razem, pośpiewać patriotycze przyśpiewki. A więc i my bedziemy jutro śpiewać jeśli tylko będziemy znać słowa;) Ciekawe są te spotkania bo Polacy na Madagaskarze to głównie misjonarze, którzy poświęcili swoje życie słuzbie drugiemu człowiekowi. Niektórzy spędzili tu już spory kawałek swojego życia, znają i opowiadają ciekawe historie często wprost z buszu. Może uda nam się zasłyszeć jakąś  to podzielę sie następnym razem.
Przed nami jeszcze malgaski pogrzeb. Zmarła matka naszej znajomej, zostałyśmy więc zaproszone na pogrzeb.To ogromna impreza tu, której towarzyszy wiele różnych wierzeń i zwyczajów. Malgasze bardzo boją się zemsty przodków. Niektórzy mówią, że oni bardziej dbają o zmarłych członków rodziny niż o żywych, często samemu nie mając środków do życia w przypadku śmierci kogoś z rodziny zapożyczą się niewypłacalnie, aby tylko móc wyprawić pogrzeb zgodny z tradycją. To ma uchronić ich przed ewetualną zemstą zmarłych.
I tak np. praktykują przewijanie zwłok co parę lat. Obwijają kości w białe prześcieradła i wkładają z powrotem do grobowca, do czasu kiedy za jakiś czas zmarły nie przyśni się komuś z rodziny mówiąc, że jest mu zimno i trzeba go znowu obwinąć w nowe szmatki.
Imprezom towarzyszy zabijanie krowy, która jest jakby składana w ofierze i staję się łącznikiem między światem żywych i umarłych.
Madagaskar to tzw kraj misyjny, jest tu wiele lokalnych zwyczajów, niezwykle odmiennych od naszych.
Fascynujące są jedak różnice kulturowe, jakże byłoby nudno na świecie gdybyśmy wszyscy podążali tym samym schematem!


Tratry ny Paka 2012-04-07

Tratry ny Paka, Joyeuses Paques, Happy Easter czy zwyczajnie Wesołych Świąt życzą Wam Kati, Pati oraz nasz inwentarz!


Tratry ny Paka


Fotoana Gasy 2012-04-03

Fotoana Gasy, czyli czas malgaski parędziesiąt krotnie dłuższy od naszego! dopadł mnie totalnie, miało się dziać na blogu relacja za relacją, ale raczej będzie bardziej stonowanie;) Rzeczy dzieją się na miejscu, ale nie ma kiedy opowiadać, haha. Wszystko jest mi też już dobrze znajome, poczułam się więc jak po powrocie na stare podwórko. Delektuję się tym uczuciem z dnia na dzień. Prowadzimy z Pati całkiem wiejski tryb życia, zważywszy na to, iż mamy już pod opieką królika i kota!  Ten ostatni to mała kotka, malgaskim zwyczajem nazwana Mimi jak każdy inny kot tu. Mimi dostałyśmy, żeby łapała  myszy, które harcują u nas na strychu! Z tym, że musimy jeszcze na trochę na to poczekać bo Mimi jest niewiele większa póki co od szczura! Tutejsze koty jak przystało na miejscowych jedzą jedynie ryż, trudno więc o wypasionego kocura. Królik jest również jeszcze młody ale już duży, za parę tygodni będzie wielkim królem. Ja jestem za tym, żeby hodować go na pyszny pasztecik  ale do świąt już niedaleko a do następnych pewnie zaprzyjaźnię się z nim bardziej i szkoda będzie mi go zjeść..


Generalnie jestem za uwolnieniem królików! Ich żywot w klatce jest zbyt przykry, żeby być tego świadkiem. Ale powracając do Madagsakaru…


Dzień zaczyna się dla większości Malgaszy zaraz po 4, jasno robi się sporo po 5 a ciemno już po 18. I tak cały rok, więc mogę wam trochę pozazdrościć całkiem już długich pewnie dni.


Klasyczne śniadanie to rozwodniony ryż, obiad to znowu ryżyk z garścią jakiegoś zielska lub fasoli a kolacja taka sama jak śniadanie. Bardzo skromnie. Większość ludzi tak właśnie je.


Francuzi zostawili tu po sobie bagietki. Codziennie z samego rana po wsi jeździ samochód po dach wyłożony bagietkami i rozwozi je po lokalnych straganach. Rytm dnia właściwie podyktowany jest posiłkami. Przygotowanie ich w tutejszych warunkach zajmuje dużo czasu. Po zmroku właściwie niewielu ludzi można jeszcze spotkać na zewnątrz. Ludzie chodzą spać bardzo wcześnie, nie dziwne też że maja tak wiele dzieci! Cóż innego mieliby robić kiedy prądu nie ma w domu a ciemno robi się tak wcześnie;)


Obecnie trwają wakacje między trymestralne prowadzimy, więc w szkole dodatkowe zajęcia, żeby choć trochę zająć dzieciaki. Wakacje są nudne dla większości dzieci bo równają się z nic nie robieniem, kiedy w domu nie ma żadnych zabawek ani atrakcji. Wyjazd wakacyjny to dla przeciętnego Malgasza pojęcie abstrakcyjne! Dzieciaki z naszej szkoły mają szczęście i jadą na szkolną 5 dniową  wycieczkę w poniedziałek wielkanocny. Wycieczka zaplanowana była na południowo- wschodnie wybrzeże do Manakary, całkiem spory kawałek drogi, przewidziany na 2 dni podróży, okazało się jednak, że po okresie cyklonów w styczniu i lutym droga została na tyle zniszczona, że do tej pory jest praktycznie nieprzejezdna. Minie jeszcze parę tygodni a może miesięcy zanim zostanie naprawiona i tak do następnego roku, kiedy kolejny cyklon zrobi swoje. I oto właśnie Madagaskar. Jest tu jednak coś co nie pozwala o nim zapomnieć!


Wycieczka skrócona o połowę drogi do największego na Mada Parku Narodowego Ranomafana, gdzie żyje większość gatunków lemurów. My jako turystki naturalnie park już znamy  z poprzednich wypadów, dla większości dzieci z naszej szkoły będzie to jednak pierwszy raz kiedy zobaczą swojego narodowego zwierza, który nie mieszka nigdzie indziej na świecie.


Parę fotek z naszej pracy w szkole znajdziecie na naszym FB. Nie opracowałam za dobrze publikacji zdjęć na blogu przed wyjazdem, a z tutejszym dostępem do internetu potrwa to jeszcze parę dni - fatoana gasy rzecz jasna;)


Do następnego razu!


K



Pierwszy raz z Madagaskaru! 2012-03-24

Minął dopiero tydzień,a aklimatyzacja idzie  ciężko, ze względu na szok termiczny. Na szczęście jest on całkiem przyjemny. W upalne dni mamy tu ponad 30 stopni. To lubimy:))
Ten blog powinien właściwie nazywać się Kati and Pati na Madagaskarze! dopóki Patrycja jest tu ze mną jesteśmy jakby jednością, hahah. Nie funkcjonujemy w każdym razie w tutejszej społeczności jako idywidualne postaci;) Wszyscy we wiosce tak na nas wołają i za pewne nie za bardzo jeszcze wiedzą kto jest Kati a kto Pati!


Miło jest jak ludzie, których pamiętamy z poprzednich pobytów też nas rozpoznają. Czas rzeczywiście płynie tu dużo wolniej i jakby nic się nie zmieniło, każdy siedzi w tym samym miejscu na ulicy z tym samym kramikiem i sprzedaje co może. Sprzedających jest więcej niż kupujących.
My póki co zajadamy się owocami. Właśnie trafiłysmy na koncówkę sezonu mango, są też khaki, avokado i  ananasy! Pychotka!
W nadchodzącym tygodniu zamieszkamy już w swoim domu wolontariusza, którego budowę możecie obejrzeć na FB.
Kiedy pięknie tam posprzątamy, udekorujemy itd to zaprosimy wszystkich, którzy będą chcieli nas odwiedzić. Sparwdzajcie bilety na Mada, naprawdę warto;)
Sama mam nadzieję, że znajdę trochę czasu, żeby pisać bardziej regularnie kiedy wypełni mnie już prawdziwa malgaska natura tzw mora mora;)
To przyjdzie raczej naturalnie, muszę tylko pilnować, żeby za bardzo się nie wyluzować;)


Pozdrawiam,
K


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]